Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowane na mokro naszyjniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filcowane na mokro naszyjniki. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 kwietnia 2015

fiołkowy naszyjnik filcowany na mokro

fiołkowo mi ...


... wełna z merynosów w odcieniach lila z odrobiną jedwabiu, mnóstwo kwiatowych płatków i kilka listków ...


...  ufilcowane tylko na mokro ...


... mogłoby być uroczą bransoletką ...


... ale umocowane  na łańcuszku w kolorze srebrnym jest wiosennym naszyjnikiem.

środa, 25 marca 2015

wiosenny naszyjnik filcowany na mokro

wiosna ...

  a wiosna przyszła pieszo ...
  nastroiła mnie do filcowania, a kwiaty i kolor są moją inspiracją.                                

Naszyjnik filcowałam na mokro, z wełny z merynosa i jedwabiu w różnych odcieniach różu; szmaragdowe listeczki i środki wyszyte perełkami dopełniają całości. 


Wełna z merynosa jest bardzo delikatna, nie podrażnia skóry, co w przypadku biżuterii jest bardzo istotne. Można z niej również wyczarować delikatne i cieniutkie płatki.                                                                                                            

Naszyjnik jest na metalowym łańcuszku w kolorze srebrnym, można dopasować długość do potrzeb usuwając zbędne ogniwa łańcuszka. Praktyczne, bo przecież każdy lubi inną długość w naszyjnikach i nie ma tu żadnych reguł.


Najbardziej lubię fotografować swoje prace w plenerze, czyli w moim ogrodzie, gdy sprzyja pogoda. Wydają mi się wtedy bardziej naturalne, chociaż czasem walczę z ułożeniem ich na sztalugach.


Tym razem odnoszę jednak wrażenie, że to właśnie ujęcia zrobione wewnątrz, na moim stole do pracy, oddają lepiej kolor naszyjnika, a właściwie jedwabny połysk kwiatowych płatków.



piątek, 3 stycznia 2014

różowo mi, czyli paski i opaski

...zdrowie, ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił ...  
nic jednak nad bezradność, kiedy mały człowiek przelewa ci się przez ręce - tego poeta nie doświadczył 




Różowego posta dedykuję wszystkim małym dziewczynkom, które być może gdzieś wychodzą z kryzysu, które właśnie musiały się wziąć ze swoim małym życiem za bary i dzisiaj - jeszcze bladolice, rozczochrane gorączką - patrzą w końcu przytomnie.



Czy to  pasek, naszyjnik, czy może wianek - każdy może zdecydować wedle swoich potrzeb i fantazji.


Ufilcowany z merynosa w kolorze pastelowego różu z dodatkiem zieleni w odcieniu pistacjowym. Wzbogacony jedwabiem dla połysku i delikatnej faktury. 


Każdy kwiat ma inny kształt - podwójne lub pojedyncze, pąki lub pięknie rozkwitnięte, ozdobione perełkami, małymi, średnimi, dużymi - każdy inaczej. Razem tworzą niepowtarzalny bukiet o delikatnych płatkach. 


Opaski na głowę - doskonały pomysł na prezent dla małych dziewczynek - często przeze mnie wykorzystywany. Różne zestawy, różne kwiaty, różowe...


 Do wyboru, do koloru.
Niektóre kwiaty ozdobione perłami, inne mają środki z filcowanych kulek.


Kiedy dostajesz namalowany farbami "kaszel" - wiesz, że wszystko będzie dobrze.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

bransolety, czy mitenki - filcowane na mokro eksperymenty z wełną

Dziewczyna od odważnych połączeń kolorystycznych w liście do Świętego postawiła na pomarańcz i ... bransoletki ...
... a z nieznanych mi przyczyn bransoletki filcują się abstrakcyjnie, awangardowo i tym razem ażurowo- w przeciwieństwie do tradycyjnych - przynajmniej dotychczas broszek - kwiatów.


Ufilcowane z delikatnego merynosa w kolorze miedzi, marchewki i czarnym, z uroczymi dziurami różnej wielkości, bransolety są wystarczająco długie i ciepłe, by służyć za mitenki.


Dla mnie zabawne i urocze, a czy sprawdzą się w jednej lub drugiej roli, zobaczymy.

wtorek, 24 grudnia 2013

broszki kwiaty w różnych kolorach tęczy - ręcznie filcowane na mokro

Święta, święta i po świętach ...
i chociaż były bardzo udane, naprawdę miło wrócić do domu i światełek mojej własnej choinki.  


a mój Mikołaj przyniósł w tym roku sporo kwiatów, kwiatów broszek ...
oczywiście nie obyło się bez maków, w przeróżnych odcieniach czerwieni ...


... szaroniebieski dla kogoś, kto czerwieni nie lubi ... czarny z odrobiną szarości dla kogoś, kogo mało jeszcze znam ... z dawką ognistej pomarańczy - dla kogoś, kto lubi odważne zestawienia ... kawowy brąz dla kogoś, kto nosi brązy i pracuje w kawowym biznesie ... niebieski dla kogoś, kogo widuję w niebieskościach - chociaż te święta zdawały się przeczyć mojej teorii ... szary ...


Wszystkie kwiaty ufilcowałam oczywiście z wełny merynosa z dodatkiem jedwabiu, lnu lub bambusa - merynos jest delikatny i miły w kontakcie nawet z wrażliwą skórą, a poza tym z merynosa można wyczarować bardzo cienkie płatki, które dowolnie uformowane przed wysuszeniem dają w efekcie zwiewny kwiat.  
Każdy kwiat wykończyłam innymi koralikami: czarnymi, grafitowymi, opalizującymi, pomarańczowymi lśniącymi i łapiącymi światło, pomarańczowymi matowymi, srebrnym dużym koralem ... 


... a szary, szary jest dla mnie.


Mam nadzieję, że nowe właścicielki polubią swoje kwiaty i tak jak ja będą je nosić z przyjemnością - do sukienki, do płaszcza, do szalika i na wszelkie możliwe sposoby...

Z przyjemnością przeczytam Wasze komentarze wysłane na adres: mewa.filcandfelt@gmail.com

sobota, 21 grudnia 2013

ręcznie filcowany szal z broszką w bieli

Jest biały szal, mam nadzieję że będą też białe święta ...


Jeżeli powiedzenie, że dobro wraca do nas tysiąckrotnie jest prawdziwe - a wierzę w to z całego serca - to ten szal jest odrobiną czegoś dobrego dla kogoś specjalnego. Kogoś, kto pomaga mi w bardzo ważnej dla mnie sprawie i niczego w zamian nie oczekuje. Jeżeli więc umiejętność tworzenia czegoś miłego i pięknego z wełny pozwala mi odwdzięczyć się chociaż w taki sposób, to świetnie.


Śnieżnobiały szal dla kogoś, kto lubi biel. 
Delikatny, jak tylko może być wełna z merynosów z jedwabnym połyskiem.


Można go nosić na wiele sposobów, jakkolwiek podpowiada fantazja lub po prostu potrzeba danego dnia. Można go spinać broszką - kwiatem wykończonym pojedynczą perłą. Można też broszkę nosić oddzielnie.


Taki szal można prać ręcznie, koniecznie pamiętajcie jednak, że wymaga specjalnego ułożenia do suszenia, tak żeby zachować "fale" - ja używam tzw. plastikowych lokówek.
Zostały już tylko trzy czekoladki w kalendarzu adwentowym, wracam więc do filcowania moich niespodzianek. A Wy? 

wtorek, 17 grudnia 2013

bransoletki przyjaźni

Bo tak to właśnie się zaczęło ...


... od babskich spotkań i przedświątecznych robótek ręcznych, a to na kiermasz, albo po prostu dla przyjemności ... 


Bo chociaż ja rzeczywiście wyrosłam wokół pięknych haftów mojej babci, kolorowych kordonków i muliny, materiałów i wzorów; chociaż moja mama obszywała nas przed każdymi wakacjami w sukienki a nawet stroje kąpielowe; chociaż jestem z pokolenia, które wymyślało coś z niczego, a jeżeli chciało się pójść na imprezę, to trzeba było coś najpierw uszyć lub znaleźć kogoś kto uszyje np. na wymianę; chociaż najwięcej swetrów zrobiłam na drutach w pociągu na trasie dom - stolica w okresie studiów i chociaż sama w końcu uszyłam swoją ślubną sukienkę - to czasy się przecież zmieniły i rękodzieło i wszystkie nasze umiejętności poszły gdzieś w kąt - u mnie tylko odkurzane w karnawale, kiedy trzeba było szyć nowe stroje na bale przebierańców dla dzieci albo ... dla nas. Wprawdzie dzięki temu właśnie moje dzieci miały sporą kolekcję strojów, których nie musiały zwracać do wypożyczalni zaraz po balu i mogły do woli przebierać się, a nawet urządzać imprezy przebierane i teatrzyki - tu właściwie wyczerpywała się potrzeba szycia. 


Być może tak byłoby do dziś, gdyby nie konieczność szykowania różnego rodzaju rękodzieła na doroczne kiermasze dla klasy naszych dzieci i szkoły. Co roku pomysłodawczyni naszych rękodzielniczych spotkań wymyślała nowy temat i nową technikę. Robiłyśmy ozdoby na kiermasz z klasą, robiłyśmy ozdoby na nasze domowe choinki z naszymi dziećmi. To zawsze była świetna zabawa,  przyjemne z pożytecznym. Robiłyśmy różne ozdoby, były domki z piernika, drewniane choinki i renifery ... 
Na naszej choince co roku wiszą wszystkie nasze "arcydzieła" i to właśnie czyni ją niepowtarzalną - to jak podróż przez wspomnienia. 

Bakcyla tak naprawdę złapałam na nowo przy cekinowych bombkach. Pochłonęły mnie tak, że zrobiłam kilka kompletów na własną choinkę i obdzieliłam wszystkich prezentowo. Zużyłam tonę szpilek i cekinów. Mam takie cudne pudełko na cekiny - wszystkie możliwe kolory ... cekiny, wstążeczki w odpowiednich odcieniach - robi wrażenie. Cekinowe bombki są piękne, mam swoje ulubione wzory, własnego pomysłu. W tym roku pewnie nie zrobię żadnej, (chociaż dokupiłam i bombki i szpilki, a cekinów mam zapas na lata) - tak się zajęłam filcowaniem. Ale z przyjemnością zawieszę je na choince i będę znowu podziwiać. 

Bransoletki przyjaźni zrobiłam na nasze tegoroczne babskie warsztaty przedświąteczne, chcąc powiedzieć w ten sposób przyjaciółkom, że cieszę się, że po prostu są, że chociaż nasze dzieci wyrosły już ze wspólnej szkoły, wspólnej klasy i kiermaszu, to nadal celebrujemy swoje spotkanka przedświąteczne i nie tylko.
Starałam się uchwycić charakter każdej z nas w kolorystyce dobranej do każdej bransolety. Prosta forma, delikatny merynos i motyw pawiego oczka z jedwabiu i lnu.


Myślałam, ze bransoletki nie interesują mnie zbytnio, ale już w trakcie filcowania tych, przyszły mi do głowy dwa kolejne projekty bransoletek - w sumie doskonały pomysł na prezent świąteczny. Dla przyjaciółki, dla siostry, dla kogoś z rodziny... 
Tyle pomysłów, tyle osób do obdarowania, a został już tylko tydzień do Gwiazdki. 

niedziela, 8 grudnia 2013

melanż kolorystyczny, czyli ręcznie filcowany naszyjnik i spódniczka na jedwabiu nuno-filcowana na mokro

Eksperymentuję - z techniką, formą, materiałem i kolorem.

Oto efekt mojego mieszania różnych kolorów wełny z merynosów australijskich. Turkus, szmaragd i odcień zwany laguną dały inspirujący rezultat. Inspirujący do tworzenia form małych i większych. Już nawet nie pamiętam, co było pierwsze.


Kolejny dzień, kolejna propozycja naszyjnikowa: 
tym razem z użyciem ufilcowanych na mokro tradycyjnych kulek z wełny - różnej wielkości - połączonych w niestandardowy sposób. Nie tradycyjne korale. Kulki zawieszone na szafirowym woskowanym sznureczku można regulować i za każdym razem naszyjnik będzie wyglądał inaczej. Proste do wykonania, a sposobów łączenia - ilość ograniczona jedynie wyobraźnią.


Pora na formę większą: 
kolorystyczny melanż tak mi się spodobał, że używając tych samych odcieni ufilcowałam kilka kawałków jedwabiu. Wykorzystałam fragmenty moich jedwabnych bluzek: dwa rękawy i dwa tyły, w sumie z pięciu kawałków wykonanych w technice nuno-filcu uszyłam spódniczkę. Nie było nawet potrzeby przycinania poszczególnych części, pasowały do siebie jak kawałki puzzli. Zszyłam je więc jedynie na maszynie - zakładając jedną część na drugą minimalnie, tak że szwy są widoczne, tak jak i brzegi ufilcowanego jedwabiu - charakterystycznie nierówne. Dół spódniczki jest niepodłożony specjalnie dla efektu tej nierównej linii. Najlepszy dowód ręcznej roboty.


Spódnica jest wyjątkowo miękka.  
To dzięki warstwie jedwabiu od spodu, ale i delikatności wełny merynosa.
Do wykończenia użyłam sporej ilości włókien jedwabnych w różnych kolorach: turkusowym, szmaragdowym, lila i białym, które tworzą ledwo dostrzegalny wzór i nadają połysk.


Idea recyklingu w filcowaniu jest mi szczególnie bliska.
Nie ma większego marnotrawstwa nad sterty jedwabnych bluzek i apaszek w naszych szafach. Jedwab jest materiałem cennym i używając go ponownie dajemy mu drugie "życie", a on w rewanżu dodaje szlachetności nowym wyrobom. Można wykorzystać nawet fragmenty zniszczonych jedwabnych rzeczy, ścinki i nitki. Nie każdy jednak jedwab daje się łączyć z wełną - nawet tą najdelikatniejszą - z merynosów australijskich. To jest pole doświadczalne. Jeżeli jednak macie w swoich szafach jedwabne ciuszki, cieniutkie tak, że każde dmuchnięcie można wyczuć po drugiej stronie materiału- nie marnujcie ich - bo jedwab, to skarb. 

Komentarze możecie przesłać na adres: mewa.filcandfelt@gmail.com

piątek, 6 grudnia 2013

niezapominajki niebieskie jak niebo

Jak zachować błękitne, drobne kwiatki niezapominajek aż do zimy? 
Ufilcować...


Niebanalny, delikatny i romantyczny... naszyjnik na dobrą pogodę i dobry nastrój. Trochę wiosny zimą

Kolejny pomysł na prezent, więc bierzcie się do roboty.
Prosty do wykonania - moim natchnieniem były polne niezapominajki, ale naszyjnik może być złożony właściwie z każdych kwiatków, raczej drobniejszych, w dowolnej ilości - zależnie od pożądanej długości. W tym wypadku połączony podwójnie zielonym - jak łodyżki niezapominajek - woskowanym sznureczkiem. Ale możliwości jest wiele.  


Kwiatki ufilcowane z delikatnego merynosa w kolorze nieba miały być częścią zupełnie innego filcowego pomysłu. Ale rzuciły na mnie urok i tak oto ten naszyjnik stał się ich przeznaczeniem. 

Jedną z atrakcyjnych - z mojego subiektywnego punktu widzenia - stron filcowania jest zadziwiająca zdolność projektów do życia swoim własnym życiem, zmian koncepcji w trakcie ich realizacji i dość wysoki, acz odkrywczy, współczynnik eksperymentu i niespodzianki. Z tego się bierze właśnie całe to "zafilcowanie", któremu uległam bez reszty i bez większego oporu.

Jeżeli chcecie być informowani pocztą mailową o moich kolejnych postach, skorzystajcie z usługi "Submit" w prawej - górnej kolumnie tego bloga.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Filcowane naszyjniki, czyli kilka słów o małych formach

Grudzień, prezentów czas ...


Było już o broszkach, a teraz kilka pomysłów na naszyjniki. 

Inspiracją dla pierwszego są pawie oczka. 
W moim mieście, pawie przechadzają się swobodnie, tu i ówdzie prezentując dumnie swoje wdzięki i gubiąc pawie pióra. 
Wełna merynosa w pięknych pawich barwach: lazur, turkus, szafir i granat oraz cieniutkie warstewki wełny w kolorze kości słoniowej; zwinięta precyzyjnie i ufilcowana na mokro w formie dreda, po wysuszeniu pocięta na plasterki, które w końcowym efekcie połączyłam szafirowym woskowanym sznureczkiem w trzyrzędowy naszyjnik. 

Merynos jest bardzo delikatny, nie powoduje alergii, ani podrażnień nawet wrażliwej skóry szyi. Doskonale nadaje się na wszelkiego rodzaju naszyjniki, szale i inne ozdoby. 
  

Kolejny naszyjnik ufilcowałam w czerwono - czarnych barwach, przy czym czerwień ma dwa odcienie - jasny i rubinowy. Po przecięciu, plasterki tworzą efektowne ślimaczki.

Jeżeli już filcuję naszyjniki, lubię żeby tradycyjne elementy - filcowe kulki lub plasterki - były niestandardowo połączone.
Samo filcowanie dreda jest prostą czynnością fizyczną; wyzwaniem jest dobór wełny w ciekawy zestaw kolorystyczny, a wymyślanie oryginalnych połączeń - może być świetną zabawą.  

wtorek, 26 listopada 2013

Broszki i maki - maki i broszki, czyli ręcznie robione, filcowane na mokro kwiaty

Bo piękno na to jest, by zachwycało...

Maki magiczne,
 maki piękne, delikatne, kruche...
Maki, chabry, konwalie, przylaszczki, bez, jaśmin...wszystkie te kwiaty polne, leśne i przydrożne - dzikie i ulotne, kwitnące gdzieś przez chwilę - zawsze lubiłam najbardziej.
Nie można ich kupić i trzeba się nieco wysilić, żeby odnaleźć je w niespodziewanych czasem miejscach i podziwiać ich piękno, uchwycić moment, zanim opadną płatki, a przekwitają szybko.


To właśnie czerwone maki przyciągnęły moją uwagę, gdy po raz pierwszy szperałam w internecie w poszukiwaniu wiedzy o filcowaniu. Być może są nawet kwiatem nieco nadużywanym w rękodziele, ale to zrozumiałe, że każdy próbuje  uchwycić urodę maków na dłużej.



Widziałam piękne filcowe prace, a raczej filcowane arcydzieła, których głównym bohaterem był mak. Sama też wielokrotnie filcowałam maki na różne sposoby, maki broszki, mała czarna z makiem, letnia torba z makami na łące, czarna torba z makiem, maki w zbożu na obrazie, mak malowany na jedwabiu... i jestem pewna, że ten temat nigdy się nie wyczerpie.


Ale dziś o miłości do kwiatu jako inspiracji w filcowaniu. 
Zacznę więc od broszek - maków, bo broszka, to prawie jak mój znak firmowy, dobra na poprawę humoru, na dodanie pewności siebie, na pogodę i niepogodę ... doskonała na prezent.


To już wiecie, że broszki lubię, nie noszę ich zawsze, ale chętnie - w klapie marynarki albo płaszcza, przy szaliku albo przy torebce. Mam już kilka ufilcowanych maków na swoim koncie - podwójne, potrójne i pojedyncze...wyszywane koralikami, albo z czarną filcową kulą w środku, jaskrawoczerwonych albo rubinowych... Każdy pewnie filcuje maki inaczej, ale może broszka - mak powinna zostać tematem jednego z  planowanych samouczków - tutoriali. W grudniu, tak żeby zdążyć z prezentem na święta.

Jeżeli chcesz się podzielić ze mną uwagami, zostaw komentarz albo napisz maila: mewa.filcandfelt@gmail.com